Piotr Dahlig

Festiwal w Kazimierzu był wzorotwórczy jeśli chodzi o performans indywidualny muzyków ludowych (np. cymbalistów).

Rozmowy 3 - Maria Baliszewska

Marian Domański był już jurorem jak ja przyjechałam i on był jurorem aktywnym. On tę Bosą Nóżkę wprowadził (jakiś 78 rok), sam prowadził zajęcia, zbierał wszystkie dzieci, które chciały się uczyć. Trzeba dodać, że Kazimierz wtedy był pełen ludzi. Na targ przyjeżdżali kolekcjonerzy, bo było co tam kolekcjonować, powstawały piękne kolekcje. Ludzie przyjeżdżali też po prostu na imprezę, dużo się działo na ulicy, była druga scena nad Wisłą, tam TV nagrywała, równolegle była Bosa Nóżka na Małym Rynku, potem jak przeniósł się Festiwal na Mały Rynek, to z kolei na Dużym bywały takie spontaniczne koncerty kapel, dzisiaj też są, ale więcej działo się w mieście, a dlaczego? Bo miasto chciało mieć ten Festiwal, a w latach 80-tych miasto zaczęło walczyć z Festiwalem.

Ikony Festiwalu - Anna Malec

Śpiewaczka w Kazimierzu - ostatni jej udział w festiwalu, 1983, razem z nią wnuk Zbigniew Nowak. Foto z archiwum domowego Władysławy Kubiny - córki śpiewaczki.

Rozmowy 2 - Jerzy Bartmiński

Po wydaniu mojej książki o języku folkloru, która wyszła w Ossolineum w 73 roku to chyba Janek Stęszewski wymyślił, żeby do jury w Kazimierzu, w którym są sami muzykolodzy dołączyć jakiegoś tekstologa. Ja kocham muzykę, ale nie jestem jej znawcą, nie praktykuję jej. Z oporami do tego podchodziłem, bo wiedziałem, że na estradzie można tylko cząstkę pokazać tego fenomenu jakim jest folklor, ale zaproszenie przyjąłem. Miałem ten dystans, zachowuję go zresztą do dzisiaj, ale w pewnym momencie ten festiwal mnie przekonał do swojej racji istnienia. Tak, ta forma prezentowania cząstki tradycji, głównie muzycznej, ale też częściowo słownej, pomaga ją ocalać, a warto ją ocalać.

Rozmowy 1 - Maria Baliszewska

To była ważna rola festiwalu, że tu można ten ślad po sobie zostawić, że ta moja muzyka będzie kiedyś, że ktoś jej będzie słuchał. I jak my pytaliśmy prosząc o więcej (z kapelami to raczej nie było problemu, miały duży repertuar), to wyciągali z rękawa kolejne utwory i byli szczęśliwi, mało tego, nikt nigdy nie pytał o pieniądze, nie pamiętam, żeby choć raz. Czyli ta świadomość była duża. Związek Kazimierza z radiem jest wielki, także ten społeczny.

Festiwalowe wydawnictwa

Informator festiwalowy co roku przynosi nowe porcje ciekawych wiadomości o jego uczestnikach, zwłaszcza tych nagrodzonych, jest cennym źródłem informacji zwykle pieczołowicie i detalicznie przygotowanych, napisanych zazwyczaj w prostej kronikarsko-biograficznej formie. Sam zeszyt też od strony edytorskiej wyróżnia się prostotą i przejrzystością, chociaż bywały lata, kiedy jego strona graficzna i skład szczególniej cieszyły oko, a teksty powstawały w efekcie wyjazdów terenowych pracowników festiwalu i miały nieco reporterski sznyt. Towarzyszyły temu niebanalne fotografie. Poniżej informator z roku 1979, tekst Zdzisława Toczyńskiego o skrzypku Ignacym Bednarzu oraz fotografia śpiewaczki Marianny Gumieli oraz fragment tekstu Heleny Weremczuk i zdjęcia muzykantów z Kapeli Wojciechowskiej.